Startup Fest - i co dalej?

Opublikowano: 2014-04-03
Jakiś czas temu pisałam, że znaleźliśmy się w finałowej dwudziestce Startup Fest - jednego z największych wydarzeń na polskiej scenie startupowej. I o ile o tej  “polskiej scenie” toczyć można zażarte dyskusje, to o SF jedno powiedzieć mogę z całą pewnością. Było niesamowicie!

startup-fest-2014

Nie wygraliśmy, ale z pełną odpowiedzialnością i bez jakiejkolwiek kokieterii oświadczam: nie spodziewaliśmy się wygranej, nie liczyliśmy na nią i zupełnie nie po nią przyjechaliśmy. Najważniejsze były dla nas sesje mentoringowe - Startup Fest potraktowaliśmy jako okazję do spojrzenia na nasz projekt z dystansu i uzyskania informacji zwrotnych od ludzi, którzy na tej branży zęby pozjadali. Wielkie nazwiska, historie sukcesu, ogrom wiedzy i doświadczeń.  Kilkudziesięciu (na stronie doliczyłam się 38) mentorów, specjalizujących się w zakresie nowych technologii, mobile, social media, PR, mediów, inwestycji, sprzedaży, strategii biznesowych itd.

To chyba jedyna okazja, żeby uzyskać tak szczegółowy, kompleksowy feedback.
I uzyskaliśmy, za co z całego serca dziękujemy. Choć niespełna dwudziestominutowe sesje pozostawiły uczucie niedosytu, braliśmy z nich garściami. Podobnie jak większość mentorów, również i my przyszliśmy tam doskonale przygotowani. Oni przetestowali Windu, my przeanalizowaliśmy rynek, wskaźniki marketingowe i spisaliśmy pytania. Dzięki temu mieliśmy szansę wynieść z tych rozmów maksimum konkretów. Było intensywnie, ostro, na najwyższych obrotach.

1381434_765901943422377_325942249_n (1)
Nagroda dla zwycięzcy - 50 000 zł na rozwój projektu i kampania reklamowa o wartości 150 000 zł. Było o co walczyć! :)  (fot. Krystian Szczęsny, źródło StartupFest)


Dziś mogę napisać, że 27 i 28 marca zmierzyliśmy się z konkurencją i z mentorami, ale przede wszystkim - z nami samymi. Co było najtrudniejsze? Chyba konieczność spojrzenia na nasz projekt z dystansu. Wiadomo - kiedy pracuje się nad czyś przez znaczną część życia, traci się obiektywność i trzeźwość osądu. W ciągu tych dwóch dni zostaliśmy zmuszeni do “wyjścia z siebie” i spojrzenia na Windu chłodnym okiem obserwatorów, którzy oceniali nas i nasz produkt.

10155518_765901916755713_1701194621_n (1)
Sesja mentoringowa w toku(fot. Krystian Szczęsny, źródło StartupFest)

Nie było łatwo - naturalną reakcją na trudne pytania i wątpliwości jest obrona. Przy kilku pierwszych rozmowach wpadliśmy więc w pułapkę, w którą wpadają chyba wszyscy twórcy: zamiast analizować krytykę, broniliśmy projekt; zamiast przyjmować sugestie zmiany, przekonywaliśmy mentorów do słuszności dotychczasowych rozwiązań; zamiast słuchać - mówiliśmy. Oczywiście są też dobre strony takiego podejścia - w kilku kwestiach konieczność obrony pomysłu utwierdziła nas w podjętych decyzjach i pomogła znaleźć argumenty na to, co dotychczas jedynie “przeczuwaliśmy”.
W kilku innych przypadkach - kiedy już otworzyliśmy się na krytykę - wiele rad okazało się cenną inspiracją do dalszych przemyśleń; część z nich będziemy wdrażać już niebawem!

1239481_765901950089043_1393776840_n (1)
Zwycięzcy: Ecologic i wyróżnieni: MySpiroo i Prześwietl.pl. Wielkie gratulacje! :) (fot. Krystian Szczęsny, źródło StartupFest)

 
Oczywiście była też konkurencja. I to jaka! Jeśli mnie czytacie - dzięki za wszystkie rozmowy kuluarowe, rady, przestrogi, inspiracje. Fantastycznym doświadczeniem było to, że tak naprawdę wszyscy mogliśmy być dla siebie mentorami. Jak przyznali sami organizatorzy, poziom projektów oraz doświadczenie i przygotowanie zespołów było powalające. Tym bardziej cieszę się, że mogliśmy w tym wydarzeniu uczestniczyć i być jego częścią.
10015644_764667566879148_626256562_n
Czwartkowy after w Trzech Kolorach. Networking i dużo rozmów - nie tylko o projektach :) 

Żeby nie było zbyt pięknie - do domu wróciliśmy z... bólem głowy (i nie mam tu na myśli jedynie czwartkowego afterparty w Trzech Kolorach, choć z pewnością miało tu swoje zasługi). Zwyczajnie ilość informacji, które wchłonęliśmy w ciągu tych dwóch dni zwyczajnie nas przerosła. Jak wspomniałam podczas naszej prezentacji podsumowującej - dostaliśmy niezłą pracę domową do odrobienia. Musimy teraz dokładnie przeanalizować wszystko czego się dowiedzieliśmy i wydobyć to, co faktycznie może pomóc w rozwoju Windu. Bo nie wszystkie opinie były spójne, wiele z nich było wręcz sprzecznych. To zrozumiałe - każdy z mentorów przeszedł zupełnie inną ścieżkę na swojej biznesowej drodze, każdy ma własną wizję rozwoju, którą rekomendować będzie jako skuteczną. Świetnym przykładem było nasze pytanie odnośnie wchodzenia na nowe rynki.
Odpowiedzi, które uzyskaliśmy:
1) “najpierw Polska, potem próbujcie gdzie indziej”
2) “zapomnijcie o Polsce, szukajcie innych rynków - analizujcie każdy pojedynczo, potem dokładajcie nowe”
3) “zapomnijcie o Polsce, szukajcie innych rynków - najlepiej wejdźcie testowo na kilkanaście, potem zdecydujecie gdzie zostać”.
Świetnie, teraz już wiemy!


Czemu o tym piszę? Bo rozmawiając z innymi zespołami potwierdziliśmy oczywisty fakt -  bardzo łatwo zapatrzyć się w jedną opinię i przyjąć ją jako słuszną tylko dlatego, że pochodzi z wiarygodnego źródła. W psychologii nazywamy ten efekt posłuszeństwem wobec autorytetu i wierzcie lub nie, ale naprawdę niesamowicie łatwo wpaść w tę pułapkę. Zwłaszcza wtedy, gdy pracujemy nad projektem wystarczająco długo by zdawać sobie sprawę z ogromu rzeczy do poprawienia - a jednocześnie zbyt krótko by mieć pewność,  że wiemy jak tego dokonać. Wtedy bardzo łatwo przyjmujemy każdą sugestię, gotowi natychmiast biec do komputera i wprowadzać ją w życie.
Dlatego po powrocie z Agory do domu nie zrobiliśmy nic. Totalnie nic. Teraz jesteśmy na etapie testowania kilku hipotez i badania pomysłów, które urodziły się podczas SF. Do realizacji jeszcze daleka droga, bo to chyba właśnie ten moment by powstrzymać się od działania, a skupić się na obmyśleniu strategii.

Co dalej? Z ręką na sercu przyznaję, że nie wiem. Na pewno nie zmieniamy kursu; wiemy, że obrany kierunek jest z grubsza dobry - musimy tylko popracować nad detalami. Na pewno będziemy rozwijać Windu CMS w formie boxowej, dla developerów i agencji. To dobry produkt i jest na niego zapotrzebowanie. Nie przestajemy też pracować nad prostym kreatorem - wciąż toczą się dyskusje nad jego formą i strategią marketingową.
Mamy też w głowie kilka nowych pomysłów, alternatywnych kierunków rozwoju o sporym potencjale, ale… Przyjdzie na to czas :)  Na razie trzeba usiąść na tyłku, okiełznać wielkie marzenia i wziąć się do pracy - tak po prostu.
Tymczasem zostawiam Was z nowym Windu 3. Czekajcie na dalsze newsy - będziemy informować o zmianach.
Anna Karcz-Czajkowska,
Windu.org

PS. Wszystkie zdjęcia pochodzą z fanpage Startup Fest. Kiedy tylko pojawi się ich więcej, dorzucę je tutaj ! :) 

 

 Zapisz się na newsletter!